W jakim kierunku będzie się rozwijała komunikacja marek kosmetycznych w mediach społecznościowych?

Zawsze zazdrościłem dziewczynom co najmniej dwóch kwestii – ciuchów i kosmetyków. Na szczęście świat zmienia się (na lepsze) także w tych dziedzinach. Branża kosmetyczna staje otworem dla facetów, także w mediach społecznościowych – pisze w najnowszym magazynie Social FootPrint Marcin Żukowski z Mintmedia.

Niestety marki kosmetyczne wciąż po macoszemu traktują mężczyzn, o czym najlepiej przekonać się idąc do pierwszej lepszej perfumerii czy drogerii. Dla pań mamy tam szeroki wybór produktów, wśród których każdy ma swoje szczegółowe zastosowanie, a wizyta w takim sklepie staje się rytuałem. Bardzo podobnie sprawa ma się w mediach społecznościowych, gdzie to kobiety są zdecydowaną większością dyskutujących o kosmetykach. Do nich również starają się trafić marki. Dziś robią to przede wszystkim na Facebooku, a jak będzie w przyszłości?

Po pierwsze, personalizacja

Kiedyś wszystkim facetom wystarczał Brutal, a paniom Pani Walewska. Był jeden szampon (Zielone Jabłuszko) i jedno mydło (szare). W niedoborze wszyscy marzyli o przesycie, znanym z Zachodu. Dziś ten przesyt mamy i nagle stwierdziliśmy, że potrzebujemy pomocy, bo nie umiemy się w tym połapać. Potrzeba nam więc doradztwa. Marki mogą tu idealnie wykorzystać media społecznościowe, stosując monitoring internetu i real-time marketing, który pozwala na identyfikację pytań i problemów poszczególnych osób, a następnie pomoc im. Nic tak dobrze nie działa na nas, jak połechtanie naszego ego, które często objawia się otagowaniem nas przez znaną markę. Wow, odpisał mi producent szamponu, super, idę kupić ich produkt! A jeśli będę mógł sam zrobić w aplikacji jego etykietę to już w ogóle, WOW.

Po drugie, inteligencja

Dawniej rarytasem był stacjonarny telefon, taki z tarczą, który dzwonił i na który można było się dodzwonić. Potem pojawiły się komórki, ale szczytem inteligencji okazały się SMARTfony. Takie stają się też nasze telewizory, samochody i domy. Powoli w świat internetu rzeczy wchodzą też media społecznościowe, a za nimi także marki. Są już lodówki, które same mogą zrobić za nas zakupy, gdy kończy się nam np. mleko. Pomyślmy o lustrach, za pomocą których będziemy mogli umieścić na Instagramie fotkę naszej porannej stylizacji? Znajomi w mgnieniu oka ocenią czy bardziej pasuje nam wersja z eyelinerem, czy bez niego. Marki będą mogły nam zaoferować zniżkę na swoje produkty, bo akurat pasują do naszej karnacji. Łazienkowe lustro może bez kłopotu stać się dla nas medium, takim jak dziś ekran tabletu czy smartfona. Marzenie każdej marki.

Po trzecie, crowdsourcing

Dawniej żeby tworzyć kosmetyki potrzebne było przygotowanie i warsztat, także ten realny, w którym pracował mistrz. Teraz większość kosmetyków produkuje się w fabrykach, w dalekich i tanich krajach. W przyszłości pewnie nadal tak będzie, ale z drugiej strony coraz popularniejszy stawać się będzie trend, który widoczny jest od kilku lat w branży modowej – powstawanie małych marek, tworzonych często przez pojedyncze osoby, które dystrybuują swoje produkt za pomocą znajomych i mediów społecznościowych. W sieci mamy dziesiątki serwisów umożliwiających sprzedaż swoich produktów, niczym na targu. W ostatnich latach prawdziwy boom przeżywają na tym rynku marki modowe, powoli przebijają się te zajmujące się akcesoriami do domu i meblami, a myślę, że w najbliższej przyszłości możemy być świadkami masowej produkcji domowych, spersonalizowanych i fair-trade kosmetyków. Personalizacja i inteligencja, o której wspominałem powyżej, zdecydowanie temu sprzyjają, a media społecznościowe mogą w tym tylko pomóc. A więc do zobaczenia wkrótce, być może będziecie mogli kupić ode mnie jakiś fajny krem z tylko Waszą etykietą i wtyczką, która pozwoli sprawdzić, kto z Waszych znajomych też z niego korzysta. Ale może nie będzie aż tak źle…

Marcin Żukowski

Mintmedia

[slideshare id=41250609&doc=raportpazdziernik20141-141107050733-conversion-gate01&type=d&h=1100]

Pobierz raport w pdf

Sprawdź również