LEWANGOOOOOLSKI!

Od kiedy Robert Lewandowski przegonił Demotywatory oraz Serce i Rozum, wiemy, gdzie są ulokowane uczucia narodu. Gdy struktura demograficzna Facebooka coraz bardziej oddaje strukturę polskich internautów w siłę rosną społeczności złożone z „wszystkich prawdziwych Polaków” reprezentujące nasze narodowe zainteresowania. Przez długi czas królowała rozrywka (Demotywatory i Kwejk), ale pozbawiona odpowiedniego poziomu emocji. Na kim opiera się polska duma i kto leczy skutecznie nasze kompleksy? Robert LEWANGOOOOOLSKI! – pisze Sebastian Umiński, Innovation Development Director Saatchi & Saatchi / Interactive Solutions w najnowszym raporcie Social Brand Footprint przygotowanym przez NapoleonCat.com dla Wirtualnemedia.pl

[slideshare id=29770123&doc=raportgrudzien-140107095921-phpapp01]

Nie, nie jestem fanem piłki nożnej. Powyższy okrzyk pochodzi z jednego z postów. I to jest dobre podsumowanie, za co Facebook kocha Roberta Lewandowskiego: za jego gole. A właściwie: za gole Polaka w poważnej europejskiej lidze.

Pierwszy pod względem liczby fanów polski fanpage utrzymuje ciągle dobrą dynamikę ich dalszego przyrostu, użytkownicy angażują się na bardzo przyzwoitym poziomie. To wszystko przy dość chaotycznym podejściu do prowadzenia tego kanału. Nie wiem, kto na co dzień prowadzi fanpage Roberta poza nim samym (widać trzecioosobowe dopingi, życzenia itp.), jest tam jeszcze duży niewykorzystany potencjał dla unikalnych materiałów i  spójnej koncepcji łączącej treści multimedialne. Urocze w swej nieporadności filmiki (zobaczcie wielojęzyczne podziękowanie Roberta za przekroczenie poziomu 2 mln fanów) nie mają wirusowego potencjału porównywalnego z wypowiedziami Piotra Żyły. Równocześnie to kiepskiej jakości zdjęcia behind the scenes stanowią najmocniejszy punkt tego fanpage’a: chcemy wiedzieć, co je i jak odpoczywa nasze bożyszcze, a słaba jakość podnosi jeszcze wiarygodność tych materiałów.wzrost fanów - Lewandowski

Na Twitterze polski piłkarz może pochwalić się 180 tysiącami followersów, ale niska ilość jego tweetów może być powodem, dla którego kilkukrotnie przewyższa go bardzo aktywny na tej platformie Wojciech Szczęsny. Czy również na Facebooku Robert Lewandowski może stracić pozycję lidera? Nie zanosi się na to, bo wyprzedza innych sportowców o 1,5 mln fanów. Wystarczy jednak kilka udanych skoków Piotra Żyły lub dalsze sukcesy treningowe fanek Ewy Chodakowskiej. Polacy łatwo lokują uczucia w nowych bohaterach. Robert mógłby wziąć przykład z Chodakowskiej np. zwiększając ilość pierwszoosobowych relacji, emocji i osobistego zaangażowania w interakcję z fanami. Profesjonalizacji jego komunikacji z fanami raczej mu nie życzę: paradoksalnie większą wartość widzę w nieporadnym prowadzeniu społeczności i szczerym podejściu, które nie ukrywają osobowości piłkarza za profesjonalnymi grafikami i pozwalają go lubić.

Fanpage Roberta Lewandowskiego będzie rósł także z innego powodu niż tylko możliwość czerpania informacji o nim przez fanów. Facebook od kilku już lat eksponuje naszym znajomym to, co lubimy. Niektórymi markami i zjawiskami chętnie się podpisujemy.  Uważam, że „Seks to zdrowie”, jestem „Czekoladoholikiem”, nie mogę więc nie lubić Roberta Lewandowskiego. My Polacy tak mamy, lubimy tych, którzy dopieszczają nasze ego.

Sebastian Umiński
Innovation Development Director
Saatchi & Saatchi / Interactive Solutions
Pobierz Social Brand Footprint
Czytaj też:
Grzegorz Berezowski: Czy z nowym Edge Rankiem Facebook już się nie opłaca?
Miłosz Belter: Facebook: co zmieni się w 2014 roku? Lookalike audiences
Kryzysowe lekcje Moniki Czaplickiej
Daniel Przygoda: Oryginalny element szerszego działania w digitalu
Norbert Kilen: 2013 r. działania na Twitterze miały zasięgi na poziomie powiatowego serwisu informacyjnego
Jacek Gadzinowski: Wciąż amatorzy będą dominować
Barbara Sołtysińska: Sukces pranków Sylwestra
Filip Cieślak i Mikołaj Nowak: Felieton Social Brand Footprint: HOT or NOT