Czy Twitter jest w Polsce dobry do prowadzenia komunikacji z widzami?

mikołaj nowakTwitter to w Polsce dalej ląd odkrywany, który ma szansę zyskać za sprawą swojej prostoty. Wszystkie znane dotychczas platformy social networkingowe mają ten sam problem – stają się przeładowane możliwościami i contentem – UGC i tym generowanym przez próbujące się z nami zaprzyjaźnić marki – pisze Mikołaj Nowak z redakcji Fakty online w Social Brand Footprint przygotowywanym razem z Wirtualnemedia.pl.

Co ciekawe – pierwszymi odkrywcami Twittera w Polsce nie byli przedstawiciele branży interaktywnej! Wyprzedzili ich m.in. fani Justina Biebera, którzy stworzyli mocną społeczność ochraniającą się nawzajem fanatycznym firewallem przekonań. Kolejną grupą był rzut polityków, więc i dziennikarzy – to środowisko stale się uzupełnia i nie raz pokazało już, że informacje są w stanie trafić szybciej właśnie tam aniżeli na paski kanałów informacyjnych w TV. Schemat jest prosty – zasłyszana na sejmowym korytarzu plotka = tweet; przemyślenie = tweet; po posiedzeniu sejmu – tweet. Jednak jaka była jakość tych – często niezweryfikowanych – plotek, wrzutek? Słaba.

Skoro TT dzieli się na kilka – dość hermetycznych grup – to czy w tej fazie jest dobry do prowadzenia komunikacji dla programów informacyjnych? Wg mnie tak – sam koordynuję tam działania komunikacyjne i efekt nie jest szczególnie wymierny, ale plany mamy ambitniejsze. Społeczność tego serwisu lubi „kąski” i nimi się żywi.

Ludzie intuicyjnie poszukują nowych rozwiązań, zwłaszcza komunikacyjnych.

Standardy jakościowe mogą się obniżać, ale jeżeli użytkownikom coś pasuje znaczy, że jest dobre dla nich. Osoba projektująca strategię powinna uwzględnić Twittera w sferze działań bardziej niestandardowych niż komunikacja via Facebook. Tweetowanie to specyficzny sposób dialogu bardziej narażonego na nieporozumienia z racji sieciowej natury. To nawet język sieciowy; bez znajomości bazowych – i uaktualnianych hashtagów – można zapomnieć o sensowności rozmowy. W 140 znakach łatwo o nieprecyzyjne wyrażenie swoich – tym bardziej – markowych myśli. Należy to uwzględnić w polu „zagrożenia” i zadać sobie pytanie, czy jesteśmy dobrze przygotowani?

Twitter to kwintesencja Brzytwy Ockhama – bez zbędnych udoskonaleń zmusza do wdrożenia zasady ekonomii myślenia. Czyli jest idealny dla osób chcących komunikować, a nie dyskutować. W końcu mamy tylko 140 znaków, by się wypowiedzieć, a dodatkowe rozbijanie postów komplikuje wypowiedź czyniąc ją bardziej chaotyczną niż integralną. Dlatego właśnie TT może być ryzykowny w komunikacji marki z konsumentem; wymaga sprytu, czujności i obycia z krótkimi formami. Bez nich inne medium może okazać się niewystarczająco „sexy” dla tamtejszych tubylców. Ośmieliłbym się powiedzieć, że polskie media tradycyjne flirtują z komunikacją na Twitterze, a jeżeli nie mają ochoty na flirt to przynudzają na tasiemce zwanej „link do www > tweet, link do www > tweet”…

mikołaj nowakMikołaj Nowak
Redakcja Fakty Online
Fakty TVN

 

 

 

 

[slideshare id=28239742&doc=raportpazdziernik-131114064149-phpapp01]